Coupe oparte na SUV-ach pozostają dziwną kategorią. Po co rezygnować z praktyczności SUV-a – przestrzeni bagażowej i rozsądnych proporcji – tylko na rzecz imitowania sylwetki coupe? I tu zawodzi nas logika. Rynek nie pozostaje jednak obojętny. Zależy mu na odpowiednim wyglądzie. I tak to kupuje.
Mercedes zbiera te dywidendy od dziesięcioleci. Zaproponują Ci standardowy GLC lub dopłatę do wersji AMG. Stary GLC 63 zniknął. Zabity przez skandale, został zastąpiony przez Model 53 jako okręt flagowy. To nie tylko zmiana tabliczki znamionowej. Jest to wymiana silnika. Nie żyje podejrzana czterocylindrowa hybryda. Na jego miejscu? Ładny rzędowy sześciocylindrowy silnik.
Czy zrobiło się lepiej? A może samochód jest nadal zbyt bezpieczny i nudny?
Sam dźwięk silnika może wybaczyć wybór projektu.
Wygląd pozostaje niezmieniony
Zewnętrznie GLC 2027 53 praktycznie nie różni się od swojego poprzednika. Mercedes zastosował tutaj zasadę minimalnego opłacalnego produktu. Tak, zmieniła się konfiguracja rur wydechowych. Na tabliczkach znamionowych i felgach znajdują się złote akcenty, które pozwalają bawić się w słońcu. Wszystko.
Ściśle mówiąc auto nie jest brzydkie. Matowy lakier mocno sprawdza się w przypadku agresywnej marki AMG. W porównaniu do nadętego coupe GLE, GLC wydaje się mniejszy. Mniej nieporęczne. Bardziej całość.
Wnętrze: analogowa dusza w cyfrowej klatce
Będąc już w środku, czujesz, że jesteś zaznajomiony. Tablica przyrządów nie poruszyła się. Kierownica jest taka sama. Nawet ekran, choć masywny i ma przekątną 11,9 cala, wygląda staroświecko w porównaniu ze szklanym wnętrzem nowego elektrycznego GLC. Wolimy to w ten sposób. GLC 53 ma otwory wentylacyjne z prawdziwego metalu. Klasa S je porzuciła. Przestępczość.
Ale system MBUX nadal jest irytujący. Fizycznych przycisków do sterowania klimatyzacją jest niewiele. Sterowanie na kierownicy to koszmar związany z dotykiem: naciśnij niewłaściwy przycisk, a zamiast zmieniać głośność, przewijasz menu. Oprogramowanie nawigacyjne również jest wadliwe. Odmawia namierzenia punktów trasy nawet przy silnym sygnale komórkowym. Denerwuje.
Jednak jakość wykonania ratuje sytuację. Fotele kubełkowe AMG są twarde i bezlitosne na długich dystansach, ale dobrze podtrzymują ciało. Wykończenie karbonowe wygląda solidnie. Nastrojowe oświetlenie? Nieograniczone możliwości dostosowywania. Jednak lakierowana konsola środkowa o wyglądzie drewna jest magnesem na odciski palców. Wytrzyj go, a w promieniu mili będzie ponownie poplamiony.
Główną ofiarą był kosmos. Spadzisty dach pochłania przestrzeń nad głową z tyłu. Wysocy pasażerowie będą opierać głowy o sufit. Nie oczekuj, że będą zadowoleni z podróży. Chyba, że lubią tłok.
Kontrola rzeczywistości bagażnika
Porozmawiaj o liczbach. W zwykłym GLC otrzymujesz 21,9 stóp sześciennych przestrzeni. Coupe obniża to do 19,2. Nie wydaje się to dużo, dopóki nie spróbujesz załadować wysokiego przedmiotu. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że linia dachu działa przeciwko tobie. Mała tylna szyba sprawia, że cofanie jest grą w ciemno.
Silnik ratuje sytuację
To tutaj GLC 53 odpokutowuje za swoje grzechy. Prosta szóstka. Rozwija moc 443 koni mechanicznych. Moment obrotowy: 443 Nm. Naciśnij przycisk doładowania i przez kilka krótkich, agresywnych sekund otrzymasz 472 funtów na stopę.
Moc przekazywana jest za pośrednictwem dziewięciobiegowej przekładni automatycznej na wszystkie cztery koła. Przyspieszenie od zera do sześćdziesięciu mil na godzinę zajmuje 4,1 sekundy. Prędkość maksymalna po usunięciu ogranicznika wynosi 267 mil na godzinę.
Jazda nim jest dokładnie tym, czym powinno być AMG. Gładkość. Moc. Łatwość. Przełącz na Sport+, wjedź na szybki pas, a prędkość niezauważalnie wzrośnie. Samochód jest ciężki. Ale ty tego nie czujesz. Rolki są minimalne. Jest zebrana. Pod pewnymi względami lepsze od sedanów.
Dla kogo to jest?
To wygodne. Lub tak wygodne, jak tylko mogą być fotele sportowe. Modele BMW M są mocniejsze i ostrzejsze. GLC jeździ lepiej. Ale te konkretne siedzenia? Za trudne do codziennej jazdy. Jeśli planujesz jeździć dłużej niż 20 minut jednorazowo, zdecyduj się na podgrzewane i skórzane alternatywy.
Problem? To nie ma znaczenia.
Jak na auto o tak dużej mocy, wydaje się to bezpieczne. Dokładny. Jałowy. Brakuje mu chaosu prawdziwego hot hatcha czy surowego sportowego sedana. Nie krzyczysz, kiedy nim prowadzisz. Uśmiechasz się grzecznie.
Cena jeszcze nie spadła. Spodziewaj się około 80 000 do 85 000 dolarów. To dużo jak na samochód, który w porównaniu do standardowego modelu traci przestrzeń w bagażniku i na nogi z tyłu. Konkuruje z Alfą Romeo Stelvio, która może przewieźć więcej rzeczy, i Porsche Macan, które jeździ ostrzej.
Czy GLC 53 to zły samochód? Nie. Jest dobrze wykonany. Brzmi fantastycznie. Silnik to majstersztyk konstrukcyjny. Nie rozumiemy jednak, dlaczego ktokolwiek miałby kupować tę wersję, a nie inną. To najgorsza wersja coupe i nie zapewnia lepszego prowadzenia.
Mercedes sprzedaje marzenie. GLC 43 Coupe to marzenie, które kosztuje więcej, ale daje mniej miejsca dla przyjaciół.
Zważ to dokładnie.























