Nikt nie chce połykać kosztów ceł. Dowiedzenie się, że cena nowego samochodu została sztucznie zawyżona, bo Waszyngton lubił bawić się w celników, jest już nieprzyjemne. I dowiedzieć się, że producent teraz zwróci te pieniądze? To zupełnie inny, szczególnie gorzki smak.
W pozwie zarzuca się, że dokładnie to samo przydarzyło się Fordowi. A konsekwencje tego mogą być znacznie poważniejsze niż tylko roszczenia jednego oburzonego właściciela samochodu z Kalifornii.
Akcja klasowa
Jason Bullock kupił Forda Mustanga Mach-E. Wyprodukowano w Meksyku. Dostarczono do Kalifornii. Zapłacił pełną cenę, łącznie z dodatkowymi opłatami, które Ford doliczył w związku z cłami. Standardowa praktyka w obecnych realiach.
Następnie interweniował Sąd Najwyższy. Uchyliła niektóre cła nałożone na początku tego roku w ramach ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych. Podstawa prawna dla tych obowiązków została wyeliminowana. Teraz rząd federalny jest zobowiązany zwrócić te pieniądze.
Ford doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji. Powiedzieli inwestorom, że spodziewają się nieoczekiwanych zysków. Około 1,3 miliarda dolarów. Jest to jednorazowe świadczenie otrzymywane w drodze zwrotu wpłat dokonanych w okresie od marca 2025 r. do lutego 2026 r. zgodnie z harmonogramem. Bullock uważa, że warunki były jasne od początku. Jeżeli w cenie umieścisz koszt, a następnie rząd go usunie, nie powinieneś zatrzymywać zarówno wpływów ze sprzedaży, jak i zwrotu pieniędzy otrzymanych od rządu.
To jak podwójne zwycięstwo. Bullock uważa to za bezpodstawne wzbogacenie. W pozwie zarzucono, że Ford nie może obciążać klientów karą grzywny, której nie są już zobowiązani płacić, a następnie zatrzymywać czeki wystawione przez Urząd Skarbowy (IRS).
Odpowiedź jest raczej słaba
Ford nie obronił jeszcze swoich obliczeń.
„Przyglądamy się pozwowi” – powiedział reporterom rzecznik Richard Binhammer. To ignorancja korporacji przełożona na język komunikatu prasowego. Szybko zmienił temat. Zacząłem mówić o niedrogich samochodach. O sieci centrów dealerskich. O zwykłych słowach o ekosystemie.
„Mamy linię niedrogich… pojazdów… będziemy nadal działać… w najlepszym interesie klientów”.
Nie odpowiada to na pytanie, czy jego zdaniem sprawiedliwe jest wstrzymanie 1,3 miliarda dolarów.
Wielki cel
Dlaczego to jest ważne? Ford nie jest sam. General Motors widzi to samo zielone światło. Stellantis spodziewa się podobnych zwrotów. Sektor motoryzacyjny przygotowuje się na wypłaty zbiorowe. Jeśli sąd przyjmie logikę Bullocka, każdy kierowca, który pokryje dodatkowe koszty od chwili obecnej do przyszłego roku, będzie uprawniony do odszkodowania.
Przemysł przygotowywał się na długoterminowe, bolesne konsekwencje wojny handlowej. Być może sąd uzna, że to cierpienie należało wyłącznie do producentów. A nie konsumentom. Wyobraź sobie, że musisz wypisywać czeki kilka lat po tym, jak minęła burza polityczna. Ta niepewność wisi teraz nad Detroit.
Zobaczymy, kto pierwszy ucierpi.
