Australijski rynek samochodowy bije rekordy – i to samochodów elektrycznych

28

Samochody elektryczne. Wynieśli rynek nowych samochodów na wyżyny, które jeszcze kilka tygodni temu uznano by za niemożliwe.

W czerwcu sprzedano 140 058 pojazdów. Rekord w 2026 roku? Nie, to rekord dowolnego miesiąca od 2017 roku. Te dane potwierdza VFACTS, a statystyki opublikował CarExpert.

Pełne dane nie zostały jeszcze opublikowane – Federalna Izba Przemysłu Motoryzacyjnego jak zwykle oszczędza dzięki informacjom – ale udało nam się zebrać wystarczającą ilość informacji od producentów, aby uzyskać ogólny obraz.

BYD? Szaleństwo.

Sprzedali 18,8 tys. samochodów. Więcej niż Ford, a nawet dwa razy. Chiński gigant po raz trzeci w tym roku zajął drugie miejsce, tuż za Toyotą. Różnica w stosunku do uchwytu „niebieskiego owalu” wynosiła tylko 243 sztuki. Niesamowite, prawda?

Nie chodziło tylko o wolumeny. Ich SUV Sealion 7 spisał się niesamowicie, zajmując w sumie czwarte miejsce. Wyprzedził Toyotę RAV4. A nawet Teslę Model Y. No, prawie.

Tesla również miała pamiętny miesiąc. Sprzedano 8670 samochodów. To o prawie 90% więcej niż rok wcześniej. To także nowy rekord marki, pobijając poprzedni wynik z maja, kiedy dostarczono ponad 6000 samochodów.

Model Y wyprzedził konkurencję, sprzedając ponad 8000 sztuk. Bez dwóch zdań najlepszy samochód w Australii.

Ceny paliw wzrosły, a obawy o podaż nasiliły się. To idealne środowisko dla pojazdów elektrycznych i kropka. Samochody elektryczne stanowiły 23,3% rynku. Nowy rekord akcji, pobijając barierę 19,9% z poprzedniego miesiąca. Hybrydy i hybrydy typu plug-in również dogoniły rynek, a ich sprzedaż wzrosła odpowiednio o 35% i 158%.

Starzy giganci kontra nowe trendy

Toyota utrzymała pierwsze miejsce. Ale ledwo.

Wzrost sprzedaży BYD w czerwcu był prawdopodobnie dziełem przypadku; jak sami mówią, jest to „wyczyn, którego nie da się powtórzyć”. Jednak na koniec roku Toyota nadal prowadzi ze znaczną przewagą: 95 tys. dostaw w porównaniu do 52 tys. w przypadku BYD. Na razie pozycja jest bezpieczna.

Ford wszedł na trzeci stopień podium. 9000 samochodów. Lekki spadek rok do roku, ale udało im się odskoczyć od Kii, która lekko wzrosła, i Hyundaia, który stracił ponad 11%. Mazda spadła na siódme miejsce. Znacznie.

Pierwszą dziesiątkę uzupełniły trzy chińskie marki, o których mówiło się poważnie. GWM wzrósł o prawie 12%, MG o prawie 30%, a Chery niemal podwoiła swoje wolumeny. Wzrost o 45% to nie szept, to krzyk.

Kto co kupuje?

Model Y zdobył złoto. Drugie miejsce zajął Ford Ranger. Po trzecie – Toyota HiLux. Znajome przetworniki nadal utrzymują środek pola.

A co z RAV4? Zaburzony. Okazało się, że są to BYD Sealion 7 i Model Y.

Zmieniła się nawet hierarchia pickupów. BYD Shark 6 zajął trzecie miejsce wśród pickupów marki Isuzu D-Max.

Małe SUV-y? Prawdziwa bójka.

Hyundai Kona utrzymał prowadzenie, nieznacznie pokonując BYD Atto 3, który z kolei dorównał GWM Haval Jolion i Chery Tiggo 8 Pro. Tu kupują samochód elektryczny, tam hybrydowy. Granice są zacierane.

Ile jeszcze dziwnych miesięcy zobaczymy?

Czekamy na lipiec.

Wniosek: Rynek samochodowy w Australii szybko się elektryzuje, a chińskie marki, zwłaszcza BYD, aktywnie przejmują udziały od tradycyjnych liderów.