Ten kabriolet Caprice z 1975 roku wciąż czeka na swoją kolej

22

Jest ogromny. Naprawdę ogromny, jak Suburban.

Jeśli myślisz o swoim SUV-ie jako dużym, pomyśl, że ten Chevrolet to praktycznie lotniskowiec na kołach. Czekał cztery dekady, żeby w końcu wyruszyć w trasę i się pokazać. Prawdziwa zapieczętowana kapsuła czasu, która stoi spokojnie od dnia jej stworzenia.

Reklama pojawiła się w Bring a Trailer, domu aukcyjnym należącym do Hearst Autos. Minimalny przebieg. Stan idealny. Czerwona bestia na białym tle z lata, które teraz wydaje się odległą przeszłością, ale wtedy niezaprzeczalnie żyło.

Ameryka obchodziła swoje dwustulecie. Muzyka była lekka. Eltona Johna i Kiki. Można było po prostu krążyć po mieście bez większego wysiłku.

Samochód w tym momencie pasuje idealnie. Powoli płyniemy główną ulicą. Przyjaciele na tylnym siedzeniu. Dach jest otwarty. To ucieleśnienie szczególnego nastroju letniej rocznicy, zanim zmieniła się muzyka. Zanim zrobiło się ciemniej.

Samochód ten został wydany w 1975 roku.

W tym roku zakończyła się era amerykańskich kabrioletów. Cadillac Eldorado przetrwał kolejny cykl. Reszta poszła pod nóż – przerobiono je na coupe i sedany. A Caprice? Pozostała jachtem ludowym. Nie ekskluzywny. Nie rzadkie w tym samym sensie co Eldorado. Po prostu było. Ogromny. Dostępny. Pamiętacie scenę z serialu Dink Dank Dank? Greg i Marsha kłócili się za kierownicą, gdy samochód okrążał stożki. To jest dokładnie to auto.

Licznik pokazuje 951 mil.

Pomyśl o tym. Większość ludzi kupuje samochód z o połowę mniejszym przebiegiem w pierwszym tygodniu posiadania. To urządzenie stało. Czekałem. Zachowany czerwoną farbą i białym winylem. Siedziska ławkowe. Biały sufit. Już samo zestawienie kolorów przywołuje na myśl lipcowe upały, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Ci, którzy kiedykolwiek rozpłynęli się w czarnej skórze, zrozumieją urok chłodnego wnętrza. Tutaj nie ma takiej tortury.

Pod maską kryje się prosta, ale potężna konstrukcja. 400 cm3 V8. Trzybiegowa automatyczna skrzynia biegów.

Żadnych pretensji do sportu. Sto siedemdziesiąt pięć koni mechanicznych. Nadmierny moment obrotowy. Porusza Cię po drodze z ciężkim, leniwym wysiłkiem. Kierownica obraca się bez oporu. Płyniesz. Wygląda na to, że nie prowadzisz samochodu, ale raczej kierujesz świąteczną procesją w kierunku uroczystości.

Niedawno zakończono prace mechaniczne.

Uszczelki. Układ chłodzenia. Silnik przez ostatnie kilka lat był rozbierany i składany ponownie. Wystarczająco nowy, aby działać. Wystarczająco stary, żeby mieć historię. Więc oto jesteśmy. Minęło lato 1976 roku. Girlandy zostały usunięte.

Czy już czas ruszać w drogę?

Uważamy, że tak. Samochód stoi bezczynnie, gotowy na fajerwerki. Będziesz potrzebować pięciu przyjaciół. Kapelusz wujka Sama. Cel. Aukcja kończy się 7 lipca. Kalendarz nie czeka, choć wydaje się, że ten Chevrolet jest zdeterminowany, aby pozostać zamrożonym w bursztynowym czasie.

Bierzesz to?