Art Deco to nie tylko trend. Był to całkowicie ekscytujący ruch w kulturze między dwiema wojnami światowymi. Widziałeś go w budynku Chryslera. Widziałeś to w meblach. Był wszędzie. Styl ten łączył ekstremalną ekstrawagancję z czystymi, funkcjonalnymi liniami. Zdefiniował całą epokę.
Estetyka nie ograniczała się do drapaczy chmur. Przedostał się do świata motoryzacji, w latach trzydziestych XX wieku, w szczególności celując w rynek ultraluksusowych samochodów w Europie. Wielki Kryzys zniszczył gospodarkę. Większość ludzi była zrujnowana. Ale maleńka elita pozostała nietknięta recesją. Chcieli samochodów, które krzyczały o bogactwie. Chcieli samochodów, które odzwierciedlałyby bogactwo ruchu Art Deco.
Te marzenia stworzyli producenci samochodów, tacy jak Bugatti, Delahaye, Delage, Talbot-Lago i Voisin. Pracownie samochodowe, takie jak Chapron, Figoni et Falaschi, Gangloff i Vanvooren, przekształciły gołe podwozia w rzeźby na kołach. Organizacje te nadal są uważane za inspirujące.
Dlaczego samochody w stylu Art Deco wyglądały inaczej
Język projektowania był wyjątkowy. Wyobraź sobie zakrzywione skrzydła. Długie, agresywne kaptury. Wysoce opływowe kształty przecinają powietrze. To nie były tylko pojazdy. To były odważne stwierdzenia. Wysoki styl. Deklaracja władzy.
Gatunek ten nie ograniczał się tylko do klas wyższych. Elementy stylistyczne pojawiły się również w tańszych samochodach amerykańskich. Najbardziej znanym przykładem jest Chrysler Airflow. Wprowadził do głównego nurtu styl Art Deco.
Narodziny designu samochodowego w stylu Art Deco
Czym dokładnie jest Art Deco Automotive Design? To połączenie geometrycznej precyzji i organicznego przepływu. Powstał w 1925 roku na Międzynarodowej Wystawie Nowoczesnej Sztuki Dekoracyjnej i Przemysłowej w Paryżu. Nazwa pochodzi od tego wydarzenia. W latach trzydziestych XX wieku stał się dominującą siłą we wzornictwie przemysłowym.
Dla miłośników samochodów samochody z epoki Art Deco reprezentują szczyt przedwojennego luksusu motoryzacyjnego. Samochody te nie były produkowane masowo. Byli indywidualni. Każdy był wyjątkowy. Nacisk położono na rzemiosło. Dla materiałów. Aby utworzyć aplikację.
Wpływ Art Deco na samochody był ogromny. Przesunęło to punkt ciężkości z prostego utylitaryzmu na estetykę. Inżynierowie i projektanci współpracowali, aby stworzyć samochody, które były zarówno piękne, jak i funkcjonalne. Opływowe kształty służyły nie tylko pięknu. Zmniejszyli opór aerodynamiczny. Poprawili prędkość. Ale oni też wyglądali szybko. Nawet gdy stali w miejscu.
Gdzie dziś znaleźć samochody w stylu Art Deco
Gdzie można teraz zobaczyć te samochody? Wiele z nich znajduje się w kolekcjach prywatnych. Inne znajdują się w muzeach. Muzeum Motoryzacji Petersen w Los Angeles posiada bogatą kolekcję. W Luwrze w Paryżu znajdują się jedne z najwspanialszych przykładów twórczości carasserie. Można je znaleźć także na aukcjach. RM Sotheby’s i Gooding & Company często oferują te rzadkie samochody. Ceny mogą sięgać dziesiątek milionów dolarów.
Luksusowe samochody z lat 30. XX wieku nadal cieszą się dużym zainteresowaniem. Reprezentują czasy, kiedy samochody były osobiste. Kiedy każdy szczegół został przemyślany. Kiedy prędkość i styl były nierozłączne.
Geometria prędkości
Art Deco to coś więcej niż tylko malowanie ściany czy wybór czcionki. To była zmiana w sposobie, w jaki ludzkość postrzegała luksus. Zanim chrom wypełnił skrzydła, ten ruch zmienił już Paryż. Wyrosło z secesji, tego kwiatowego, organicznego chaosu końca XIX wieku, ale odcięło winorośl. Koniec z biczowatymi kształtami imitującymi lilie. Zamiast tego pojawiły się ostre rogi. Formy schodkowe. Promienie słoneczne.
To był ryk lat dwudziestych, wymagająca konstrukcja. Ascetyzm I wojny światowej należy już do przeszłości. Ludzie chcieli nadmiaru, ale kontrolowali nadmiar. Wyobraź sobie motywy egipskie. Geometria Azteków. Wzięli mistycyzm starego świata i przepuścili go przez pryzmat modernizmu. Ta estetyka nie pozostała jedynie w galeriach. Ukształtował panoramę miast. Empire State Building? Czysta pionowość Art Deco. Sala Muzyczna Radia Miejskiego? To styl w betonie i stali. Miami i Los Angeles to w zasadzie muzea na świeżym powietrzu tego stylu z połowy stulecia, zwłaszcza w epoce Starego Hollywood, kiedy glamour potrzebował fizycznej manifestacji.
Meble poszły w ich ślady. Elitarne produkty zostały wykonane z rzadkiego drewna, grubej skóry i polerowanych metali. Cel był prosty: wyglądać drogo, dobrze funkcjonować i patrzeć w przyszłość. Jednak w latach czterdziestych XX wieku zasoby wojny były ograniczone. Nie możesz chromować czołgu w taki sam sposób, jak sedana. Styl wyblakł, choć nie umarł całkowicie. Właśnie zapadł w stan hibernacji.
Metalowa rzeźba na kółkach
Potem pojawiły się samochody. A oni byli inni.
Kiedy projektanci zaczęli stosować te zasady w przypadku karoserii samochodów, nie ograniczali się tylko do dekoracji. Zaprojektowali sylwetkę. Przejście od pudełkowatych, funkcjonalnych projektów z początku lat dwudziestych XX wieku do opływowych korpusów z końca lat trzydziestych XX wieku odzwierciedla szerszą zmianę w stylu Art Deco. Przestajesz widzieć pojedyncze, przykręcone części. Zaczynasz widzieć gładkie powierzchnie.
Kaptur stał się nosem. Osłona chłodnicy stała się osłoną. Chrome nie był już tylko akcentem; stał się szkieletem. To nie był przypadek. Chodziło o aerodynamikę w przebraniu sztuki.
Upiór szalonych lat dwudziestych
Rolls-Royce wcześnie zrozumiał wyzwanie. Rolls-Royce Phantom II z 1929 r. jest często wymieniany jako pierwszy prawdziwy samochód w stylu Art Deco. Nie było to szybkie jak na współczesne standardy, ale było to oświadczenie. Rama była sztywna, ale nadwozie było płynne. Charakteryzował się klasyczną konstrukcją bez słupków, w której słupek B był ukryty, tworząc jednolite szklane wnętrze. Krata była pionowa, surowa i imponująca. Mówiła o sile bez hałasu.
Przejdź na usprawnioną nowoczesność
W połowie lat trzydziestych XX wieku styl ten przekształcił się w coś, co często nazywa się „Streamline Moderne”. Tutaj samochód staje się rakietą. Nacisk przesunął się z ciężkiej geometrii na zmniejszenie oporu powietrza. Celem było odcięcie przepływu powietrza.
1934 Cord 810 to podręcznikowy przykład tego stylu. Miał napęd na przednie koła, co było radykalnym rozwiązaniem, ale co ważniejsze, miał niską i szeroką rozstawę. Gdy nie były używane, reflektory były ukryte za przesuwanymi drzwiami. Ciało stanowiła pojedyncza gładka skorupa. Nie było żadnych desek do biegania. Skrzydła zostały zintegrowane. Wyglądał, jakby się poruszał, nawet gdy stał w miejscu.
Amerykański luksus i V-16
Cadillac to nie tylko
Lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku przyniosły coś więcej niż tylko powrót sukni z klapami; dali nam samochody, które wyglądały, jakby były w ruchu, zanim w ogóle przekręciłeś kluczyk w stacyjce. Projekt samochodu w stylu Art Deco łączył wielkość z prostotą. Nie były to środki do codziennych podróży. To były stwierdzenia. Na scenie dominowały dwudrzwiowe coupe i roadstery z długimi maskami, małymi zaokrąglonymi bagażnikami i błotnikami, które opływały koła jak płynny metal. Chrome był wszędzie. Okrągłe reflektory przebijały ciemność. A potem pojawił się opływowy projekt. Eleganckie, pełne wdzięku krzywizny sprawiały, że stojące samochody wyglądały, jakby pędziły autostradą, nawet gdy są zaparkowane w hotelowym lobby.
Ta era była złotym wiekiem budowy autokarów. Producent taki jak Bugatti mógł dostarczyć jedynie gołą ramę i silnik. Potem zaangażował się kulturysta. Wygląd zewnętrzny i wewnętrzny stworzył ściśle według zachcianek właściciela. Nie kupiłeś samochodu. Zamówiłeś ruchomą rzeźbę.
Wiele z tych samochodów w stylu Art Deco pochodzi z Francji, kolebki tego ruchu. Dla superbogatych samochody te były w zasadzie jachtami lądowymi. Mocne silniki były koniecznością. Weźmy Hispano-Suiza J12 Cabriolet. Pod długą maską znajdował się 12-cylindrowy silnik o pojemności 9,0 litrów, wywodzący się bezpośrednio z technologii lotniczej. Delahaye 165 kabriolet był również wyposażony w silnik V-12. Kolejnym kandydatem był Delage D8-120 Cabriolet. W momencie premiery jego cena wynosiła 200 000 dolarów. Przeciętna amerykańska rodzina w latach trzydziestych XX wieku mogła kupić dom za około 3800 dolarów. Matematyka nie kłamie. Były to zabawki dla górnego 0,001% społeczeństwa.
Ale styl nie ograniczał się do segmentu hiperluksusowego. W miarę dojrzewania ruchu zaczął wpływać na ciała tańsze. Chrysler Airflow stał się symbolem tej zmiany. Projektanci postawili na opływowe kształty, zaokrąglone błotniki i charakterystyczną zakrzywioną osłonę chłodnicy w kształcie „wodospadu”. Obroty? Byli ospali. Egzotyczna stylistyka okazała się zbyt wyrafinowana dla przeciętnego nabywcy, który po prostu chciał niezawodnego transportu. Jednak dziś Airflow jest uznawany za klasykę designu. Udowodnił, że estetykę Art Deco można zaadaptować do masowej produkcji, nie tracąc przy tym swojej duszy.
Gdzie są dziś samochody w stylu Art Deco?
Większość zachowanych egzemplarzy znajduje się w kolekcjach prywatnych lub muzeach specjalizujących się w historii przedwojennej motoryzacji. Znalezienie ich na sprzedaż jest bardzo rzadkie. Kiedy trafiają na aukcję, ceny odzwierciedlają ich status ruchomej sztuki. Zachowały się nie tylko ze względu na swoją mechanikę, ale także ze względu na lekceważenie utylitaryzmu. W świecie, który coraz bardziej przedkłada efektywność nad wyrażanie siebie, samochody te pozostają uparcie i pięknie niepraktyczne. Siedzą w klimatyzowanych garażach i czekają na właściciela, który rozumie, że samochód to nie tylko przedmiot do jazdy, ale także do odczuwania.
Era zaniku samochodów w stylu Art Deco
Blask lat dwudziestych i trzydziestych szybko przeminął. Samochody w stylu Art Deco nie przetrwały swoich czasów. W miarę upływu dziesięcioleci styl zmienił się z przesadnych krzywizn na dyskretne linie. Te samochody są dziś niezwykle rzadkie. Bugatti i Delahaye były produkowane w ograniczonych ilościach. Ponadto wielu producentów nie przetrwało II wojny światowej.
Dziś te samochody osiągają na aukcjach ogromne premie. Ale tylko jeśli są autentyczne. I tylko wtedy, gdy są w doskonałym stanie. W 2008 roku Bugatti 57SC z 1937 roku sprzedano za prawie 8 milionów dolarów. To nie jest drobnostka.
Muzea chronią dziedzictwo
Wiele zachowanych samochodów w stylu Art Deco znajduje się obecnie w muzeach. Najlepszym przykładem jest Mullin Automotive Museum. Zlokalizowany w Oxnard w Kalifornii, poświęcony jest francuskim samochodom z lat 30. XX wieku. Kolekcję stworzył biznesmen z Los Angeles, Peter Mullin. Obejmuje samochody należące wcześniej do Otisa Chandlera, byłego wydawcy „Los Angeles Times”.
W muzeum znajdują się poważne skarby. Kabriolet Voisin C27 Grand Sport z 1934 r. był wcześniej własnością szacha perskiego. Znajduje się tu odrestaurowany kabriolet Delahaye 165 z 1938 r. A także bordowe Talbot-Lago T150C SS Speciale Teardrop Coupe z 1938 r. Każdy eksponat opowiada historię epoki, w której ceniono nadmiar i elegancję.
Echa w nowoczesnym designie
Czy styl Art Deco istnieje dzisiaj? Częściowo tak. Supersamochód Bugatti Veyron nawiązuje do swoich poprzedników. Łuki są na swoim miejscu. Jest to projekt przyciągający wzrok. Ale te części służą celowi: osiągnięciu prędkości 200 mil na godzinę (321,9 km/h). Funkcja definiuje teraz kształt.
Inne samochody również pożyczają elementy. Chrysler PT Cruiser nawiązuje do lat Art Deco. To nie jest pretensjonalne. Nawet nie blisko. Luksus, który definiował Delahaye i Panhard, zniknął na zawsze. Nie produkujemy już takich samochodów. A może nadal budujemy? Może po prostu zapomnieliśmy, jak to się robi.























