Syndrom zimnych stóp w elektrycznych hipersamochodach

23

Stefan Winkelmann nie kryje swoich myśli.

Gdy kurz opadł po odsłonięciu Ferrari Luce – a reakcja była natychmiastowa i negatywna – Winkelmann w wywiadzie dla CNBC wyjaśnił swoje poglądy na temat własnego, anulowanego projektu, Lamborghini Lanzador.

Nazwał to jedynym prawdziwym sposobem.

Dlaczego? To proste.

Kupujący nie chcą jeszcze elektrycznych Lamborghini.

Śmierć marzeń o samochodzie w pełni elektrycznym

Lanzador miał być pierwszym w pełni elektrycznym Gran Turismo Lamborghini. Zaprezentowany w 2023 roku jako elegancki koncept siedzeń 2+2, wyglądał na gotowy do produkcji. Jednak Winkelmann publicznie wyłączył „przełącznik” projektu.

To nie był cichy porządek wewnętrzny.

Był to bezpośredni zwrot w stronę hybryd.

Klienci nie są gotowi na w pełni elektryczne Lamborghini.

Biorąc pod uwagę, że następcy Urusa i Huracána będą prawdopodobnie wyposażone w zelektryfikowane silniki V8 lub V-12, a Revuelto jest już hybrydowym potworem, strategia jest jasna: utrzymać benzynę w zbiorniku.

Silnik spalinowy nadal jest głównym bohaterem. Elektryczność jest tylko jego asystentem.

Lamborghini nie ignoruje przyszłości, ale nie pozwala, aby akumulator zagłuszył ryk, który definiuje ich markę.

Awaria Ferrari Luce

Teraz spójrzmy na Ferrari.

Pokazali światu Luce, swój pierwszy seryjny samochód elektryczny. Według plotek cena wywoławcza miała wynosić 640 000 dolarów. Jaka była reakcja?

Trudny.

Prawie natychmiastowe.

Krytycy nie byli zadowoleni z wyglądu. Entuzjaści nie akceptowali tego, czym samochód nie był. To nie było Ferrari. Cóż, przynajmniej ten, który brzmi jak Ferrari.

Zamiast emulować warczenie V12 za pomocą syntetycznego dźwięku, twórcy Luce podobno zdecydowali się na coś dziwnego. Cisza. Albo coś jeszcze gorszego.

To był błąd.

Ferrari sprzedaje wycie wolnossącego silnika przy najwyższych obrotach. Usuń to, zastąp szumem lub ciszą – a nie sprzedasz samochodu, ale zdradę.

Ceny akcji spadły. Dyrektor generalny musiał wkroczyć i bronić samochodu, podkreślając, że zamówienia napływają, a zainteresowanie jest duże.

Zobaczmy, jak stabilne będzie to 叙事, gdy opadnie początkowy gniew.

Lekcja dla wszystkich innych

To nie jest wpadka tylko jednej marki. To dwie ikony pokazujące nam tę samą pułapkę.

Lamborghini dostrzegł zagrożenie i wycofał się.

Ferrari wskoczyło do dołu i uległo poparzeniom.

Razem napisali elementarz o tym, jak trudno jest zelektryfikować supersamochody bez alienacji ich głównych odbiorców.

Ci kupujący nie myślą o stacjach ładowania. Nie liczą ceny za kilometr.

Płacą za to uczucie.

Za wibracje w mojej klatce piersiowej. Za ciepło na przedniej szybie. Dla dźwięku.

Nie da się tego osiągnąć za pomocą elektronów.

To wrażenia słuchowe i dotykowe, których baterie po prostu nie są w stanie odtworzyć.

McLaren, Aston Martin i Pagani uważnie się temu przyglądają. Prawdopodobnie się wstrzymują i czekają, w którą stronę powieje wiatr, zanim zdecydują się na flagowy pojazd elektryczny.

To prawda, że ​​Lamborghini wygląda obecnie na najmądrzejszą inwestycję.

Ale jak długo?

Europejskie przepisy dotyczące emisji nie będą czekać. Regulacje w Wielkiej Brytanii zaostrzają się. Hybrydy mogą się przepłacać tylko przez tak długi czas, zanim silniki spalinowe zostaną całkowicie zakazane.

Jednak ten tydzień pokazał jedno.

Społeczność supersamochodów ma głos. Jest wystarczająco głośny, aby z dnia na dzień zmienić strategie warte miliardy dolarów.

V-12 może nadal oddychać.

Ale na razie silnik ma przewagę.